Wolność wyboru w nauce matematyki

Chcę podzielić się trzema historiami z początków mojej pracy jako nauczycielka Montessori. Wszystkie opowiadają o uczniach 4 klasy.

„Ja nie lubię matematyki”

Ewa nie uczyła się wcześniej w naszej szkole, nie miała doświadczenia montessoriańskiej pracy. Przeniosła się ze względu na trudne doświadczenia w poprzedniej szkole. Przywitała mnie słowami, które świadczyły o tym, że te trudne doświadczenia dotyczyły też matematyki. Postanowiłam dać jej czas, pozwolić odkryć swoje pasje. Szybko zauważyłam, że pięknie rysuje. To była wskazówka. Sięgnęłam po pomoce z geometrii. Ewa spróbowała i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Kolejne tematy opanowywała bez większych kłopotów. Nauczyła się prostych działań pisemnych, by obliczać miary kątów: dodawała, odejmowała (często od 180), dzieliła na 2. Pola figur spodobały jej się niesamowicie, a pisemne mnożenie opanowała mimochodem. Prostokąty, kwadraty, równoległoboki, … przy trójkątach nadszedł czas na ułamek 1/2. Bardzo szybko zauważyłam, że Ewa nie widzi miar figur przez pryzmat poznanych wcześniej liczb, ale patrzy na liczby i działania przez pryzmat geometrii. Odrobina wysiłku pozwoliła mi dostosować do jej potrzeb wszystkie tematy. Matematyka nagle stała się jasna i prosta!

„Czy ja mogę zająć się czymś innym?”

Antek zwykle był zafascynowany matematyką. Ale tego dnia przywitał mnie tym pytaniem, wyraźnie jego myśli krążyły wokół czegoś zupełnie innego. W krótkiej rozmowie wyjaśnił mi, że chciałby odnaleźć masy wszystkich planet Układu Słonecznego. Już po chwili był pochłonięty poszukiwaniami. Nie trzeba było długo czekać na pierwsze pytanie. Wskazując palcem zapis „3 razy 10 do potęgi 23 kilograma”, zapytał o znaczenie. Wyjaśniłam, że ta mała liczba na górze to potęga i mogę pokazać potęgi liczby dziesięć i mnożenie przez nie. Cały tydzień spędziliśmy na obliczeniach, zwykle zakończonych radosnym odkryciem, że „to wystarczy dopisać zero”. Kolejny tydzień Antek rozpoczął od masy kolejnej planety. Tym razem postać wykładnicza zawierała ułamek dziesiętny. Zabrał się do pracy, a było jej niemało – pojęcie ułamka, odczytywanie ułamków, dodawanie, mnożenie przez 10, … Udało się! Wypisanie mas wszystkich planet w kilogramach zajęło mu prawie trzy tygodnie. Zakończył je stwierdzeniem, że teraz może wrócić do matematyki. A ja wiedziałam, że ogromny kawałek materiału opanował „przy okazji” w tym krótkim czasie właśnie dlatego, że był mu on potrzebny do rozwijania pasji.

„Ja już mam dość”

Hania była wyraźnie znudzona i zmęczona. Z jednej strony rozwiązywanie zadań czy poznawanie nowych pojęć matematycznych przychodziło jej z łatwością, z drugiej – wszystko wydawało jej się głupie i nudne. Próba podsuwania zadań trudniejszych również nie przyniosła zamierzonego efektu. Gdy zaproponowałam wolność wyboru realizowanych tematów i przedstawiłam zasady naszej pracy, Hania podeszła do nich sceptycznie. Wybierała kolejne tematy, ale gdy tylko je kończyła, nie chciała kontynuować pracy i zgłębiać poznanego właśnie obszaru matematyki. Wybierała coś zupełnie innego, tworząc szaloną mieszankę: ułamki zwykłe, kąty, jednostki masy, liczby rzymskie, dzielenie pisemne, ostrosłupy, … Przyglądałam się temu z obawami, ale nie dałam ich po sobie poznać. I dobrze – zaufanie dziecku po raz kolejny okazało się najlepszym drogowskazem. Okazało się, że częsta zmiana tematu działała na Hanię odświeżająco i motywująco, a każdy powrót do czegoś realizowanego już wcześniej pozwala na regularne utrwalanie wiedzy i umiejętności.

We wszystkich historiach wolność wyboru okazywała się kluczem do rozbudzenia motywacji wewnętrznej u dzieci i wzięcia przez nie odpowiedzialności za swój rozwój. Takie indywidualne podejście do procesu nauki pozwala dostosować go pod wieloma względami. Każde dziecko potrzebuje innego czasu, sposobu, formy. Jedne wolą zagłębić się w pewną dziedzinę i poznać ją jak najlepiej, inne chciałyby częstej odmiany.

Nasze (dorosłych) przyzwyczajenia i obawy utrudniają takie podejście do dziecięcej nauki, ale warto się przełamywać. Opracowane materiały mogą pomóc nam w tym, ponieważ umożliwiają sprawdzanie na bieżąco, jaka część podstawy programowej została już zrealizowana. A w rozmowach z dziećmi możemy skupić się na tym, co najważniejsze, czyli ich fascynacjach i przygodach.

Jeśli chcesz dostawać informacje o kolejnych wpisach – zapisz się na Newsletter!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *